Podczas tegorocznych rekolekcji towarzyszył nam kamień, który ze sobą przywieźliśmy.
Kamień to symbol tego, co jest dla mnie ciężkie, co mnie uwiera, to pytania, na które nie ma odpowiedzi. Dla każdego znaczy coś innego.
Na katechezie usłyszałam, że Bóg nie od razu zabiera nasz ciężar. On chce ten ciężar nieść razem z nami.
Nosiliśmy ze sobą swoje kamienie przez kolejne dni rekolekcji. Czasami spadały na podłogę w kaplicy, dając o sobie znać. Dopiero po Drodze Krzyżowej moglismy je odłożyć przy kaplicy, pod krzyżem.
Poruszyła mnie także postawa dzieci, które wytrwale nosiły swoje kamienie. One jednak miały ten “przywilej”, że mogły już na drugi lub trzeci dzień rekolekcji zostawić swoje kamienie w kaplicy, u stóp Jezusa. Zrobiły to z powagą, w absolutnej ciszy. Powierzyły Mu swoje święte historie.
Wśród tych dzieci była także moja kochana wnuczka – Zosia ♥️. Bardzo mnie wzruszył ten moment. Pomyślałam wtedy czy ja też tak potrafię z ufnością i spokojem oddać Jezusowi swoje życie, swoją świętą historię. “Musicie stać się jako dzieci….”
Podzielę sie jeszcze jedną refleksją z rekolekcji. Rozważając Ewangelię św. Łukasza o uczniach z Emaus, poruszyło mnie to, że Jezus przyłączył się do nich, kiedy szli w niewłaściwym kierunku. Także nam Jezus towarzyszy na naszej drodze, nawet kiedy wybieramy tę niewłaściwą. Nigdy nas nie opuszcza. To my nie potrafimy Go rozpoznać w naszej codzienności. Nie jesteśmy sami z naszymi problemami, samotnością, chorobą, brakiem przebaczenia (kamieniami).
Ks. Damian głosił piękne katechezy dla dorosłych i dla dzieci. Zadawał nam trudne pytania i dawał zadania.
Idąc na ruchome wydmy w Łebie, mieliśmy odnaleźć Jezusa. Dostrzegłam Jego obecność w radości bawiących sie na wydmach dzieci, podczas ich wędrówki plażą i skakaniu przez fale, w poszukiwaniach muszelek i kamyczków, w “ratowaniu” meduz.
Idąc na ruchome wydmy w Łebie, mieliśmy odnaleźć Jezusa. Dostrzegłam Jego obecność w radości bawiących sie na wydmach dzieci, podczas ich wędrówki plażą i skakaniu przez fale, w poszukiwaniach muszelek i kamyczków, w “ratowaniu” meduz.
Każdego dnia widziałam obecność Jezusa w życzliwości, uśmiechu, otwartości sióstr i braci, w Słowie Bożym, w Pięknej modlitwie pod krzyżem św. Damiana.
Pamiętam wersety z Pisma Świętego, które chcę przyjąć jako fundament:
“Wystarczy ci mojej łaski”
” Nie lękaj się, bo jestem z Tobą”
” Idź z tą siłą, jaką masz.”
” Ja jestem z Wami, aż do skończenia świata”
“Jezu, ufam Tobie”
“Ukochałem Cie odwieczną miłością”.
” Wybrałem cie po IMIENIU”
Te wersety są mocniejsze niż zmienne emocje. Warto je zapamiętać i często przywoływać.
Każdy z nas nosi w sobie historię życia, ta historia jest świętą historią.
Chwała Panu!♥️
Gosia