Krąg Biblijny Parafii pw. Chrystusa Odkupiciela i NMP Matki Kościoła w Świdniku

Od katechezy do życia- Świadectwo Uli

„«Czy serce nie pałało w nas, kiedy rozmawiał z nami w drodze i Pisma nam wyjaśniał?»”
(Łk 24,32b) 
Świadectwa po Roku formacyjnym „Katechezy Eucharystyczne” 2025/2026

Przy końcu roku formacyjnego 2025/2026, gdy spotkania z cyklu „Eucharystia w świetle Pisma Świętego” dobiegały finiszu, usiadłam do książki, którą dostałam od ks. Damiana – „Uczta Baranka”. Już pierwsze strony poruszyły mnie do głębi. „Msza święta jest niebem schodzącym na ziemię”… tak słyszałam to w czasie cyklu spotkań, mówili o tym święci, na których tak często powoływał się ksiądz. Ale tego dnia te słowa sięgnęły mojego serca. Poszłam rano na Eucharystię i już zaraz na początku doświadczałam czegoś niezwykłego. Zaraz po procesji wejścia nagle poczułam zapach świeżego chleba, zapach niezwykły, który przeniósł mnie do mojego dzieciństwa, gdy bardzo lubiłam zjadać ze świeżutkiego chleba skórkę, która pachniała i była pyszna. Oczywiście nikt nie miał w kościele świeżutkiego chleba, ale ja czułam ten zapach bardzo intensywnie przez dłuższą chwilę. Poczułam się dzieckiem, które przyszło, by nakarmić się niezwykłym pokarmem. Czułam realną obecność Jezusa, który mówił: „To jest Ciało moje, to jest kielich Krwi mojej”. Znajdowałam się przed Tronem w niebie.

Książka ta oraz druga o tej samej tematyce – „Katechezy Eucharystyczne”, którą też dostałam, są w zasięgu mojej ręki. Przez cały cykl spotkań mogłam sięgać do nich, a ja patrząc, kiedy zaglądałam, to widzę, że tylko wtedy, kiedy miałam prowadzić spotkanie. To pierwsza refleksja tego roku formacyjnego – korzystam najwięcej wtedy, kiedy jestem odpowiedzialna za jakiś fragment rzeczywistości. I ta odpowiedzialność przenosi się na moje przeżywanie Eucharystii, na mój rachunek sumienia dotyczący mojego udziału we Mszy św., uświadamianiu sobie, minuta po minucie, do jakiego wydarzenia jestem zaproszona i jak odpowiadam na nie.

Kolejna refleksja dotyczy mojej sumienności w odpowiadaniu na słyszane na każdej Eucharystii Słowo Boże, na słuchaniu tego Słowa, noszeniu go w sercu, rozważaniu, robieniu rachunku sumienia na podstawie tego Słowa. Spotkania Kręgu Biblijnego, lectio divina, które mi pomagają w spotkaniu ze Słowem, to wszystko jest bardzo cenne, ale odpowiedzialność jest moja, jak traktuję nasze cotygodniowe spotkania, jak się do nich przygotowuję, na ile Słowo zmienia moje serce, czyniąc je sercem służącym i kochającym.

Spotkania przygotowywane były bardzo odpowiedzialnie przez księdza, przejrzyste, jasne konspekty, pytania, które gdzieś trącały i poruszały szare komórki do przemyślenia, przemodlenia. Przeszliśmy piękną drogę, od zadziwienia do próby zrozumienia. Piszę świadomie „próby”, bo tajemnica Eucharystii na zawsze nią pozostanie i dla każdego będzie to odkrywanie własnej drogi do nieba.

Na pewno zostałam zachęcona do szukania więcej, do przyjmowania postawy dziecka, które wciąż odkrywa nowe przestrzenie, do rozradowania się, że jestem w Kościele, że mam taką łaskę, by będąc tu na ziemi, smakować pokarmu wiecznego. Zachęcona też przez świętych, którzy potykali się o swoje ludzkie patrzenie i pozwalali Bogu, by On zawsze był Ten świeży, na dzisiaj, dla mnie… jak chleb.

Spotkania pomogły mi wybrać taką Mszę świętą w niedzielę, gdzie jej oprawa (służba liturgiczna), celebrowane są z pietyzmem, pełnym zaangażowaniem, a to pomaga mi bardziej w skupieniu, głębszym moim udziale.

Mam świadomość, że nauka, jeśli ma być trwała, to wymaga powtarzania, więc może co jakiś czas wrócimy do tych treści, by przypomnieć, ogłosić, przekazać innym. Bo w praktyce najbardziej się weryfikują słyszane treści. Jeśli Jezus zaprasza mnie na ucztę, sam staje, by służyć, to właściwie nie można odpowiedzieć inaczej, jak nie zapominaniem o sobie, wsłuchiwaniem się w drugiego człowieka, wpatrywaniem w Jezusa, jak On to robi.

Ula

Dodaj komentarz