«Czy serce nie pałało w nas, kiedy rozmawiał z nami w drodze i Pisma nam wyjaśniał?»
Łk 24, 32 b.
Świadectwa po roku formacyjnym „Katechezy Eucharystyczne” 2025/2026
Przede wszystkim pragnę wyrazić ogromną wdzięczność Bogu Najwyższemu za kolejny rok formacji w Kręgu Biblijnym. Dziękuję za łaskę bycia prowadzoną tą drogą, za każde spotkanie, za każde słowo, za modlitwę i za to, że nieustannie uczy mnie odkrywać Jego obecność w codzienności.
Jestem wdzięczna za posługę naszego kapłana- ks. Damiana, za jego wierność głoszeniu Słowa Bożego, cierpliwość i świadectwo życia. Dziękuję również wszystkim osobom, które towarzyszyły mi w tej drodze. Ten czas katechez uświadomił mi, jak wielką wartością jest dla mnie Kościół i jak wielkim darem jest to, że zostałam w niego włączona przez sakrament chrztu świętego. Z całego serca dziękuję moim rodzicom za ten pierwszy i najważniejszy dar wiary Wspólnota jest dla mnie wielkim darem – miejscem, w którym można wzrastać, zadawać pytania, szukać i odnajdywać Boga razem z innymi. Jeszcze mocniej odkryłam, że Kościół nie jest jedynie wspólnotą ludzi, ale rodzi się z przebitego boku Chrystusa. Jak słyszymy w prefacji na uroczystość Najświętszego Serca Pana Jezusa – z przebitego boku Zbawiciela wzięły początek sakramenty Kościoła. Bez doskonałej Ofiary Jezusa Chrystusa nie byłoby Eucharystii – największego daru pozostawionego Kościołowi.
Pomimo wcześniejszej formacji i zdobytej już wiedzy, po raz kolejny odkrywałam piękno i niewyczerpane bogactwo Eucharystii. Coraz częściej myślę, że nie wiem, czy kiedykolwiek będę w stanie w pełni pojąć jej znaczenie. Jest dla mnie czymś niezwykłym uświadomienie sobie, że podczas każdej Mszy Świętej uobecnia się całe Misterium zbawcze – całe życie, misja, męka, śmierć i zmartwychwstanie Jezusa Chrystusa. Każdy moment Jego życia jest zakorzeniony w Słowie Bożym i staje się obecny podczas liturgii. Eucharystia nie jest tylko wspomnieniem wydarzeń sprzed dwóch tysięcy lat – jest żywym spotkaniem z Chrystusem.
Jednym z odkryć, które szczególnie noszę w sercu po tej formacji, są słowa z Pierwszej Modlitwy Eucharystycznej: „Bo Ty, Panie, wszystkie te dobra ustawicznie stwarzasz, uświęcasz, ożywiasz, błogosławisz i nam ich udzielasz.” Te słowa przypominają mi, że wszystko, co otrzymuję, ma swoje źródło w Bogu. Wszystko jest Jego darem i łaską.
Bardzo poruszyło mnie również odkrycie znaczenia przygotowania darów. To właśnie wtedy mogę przynieść na ołtarz całą siebie – swoją radość i wdzięczność, ale także smutek, bezradność, zmęczenie, cierpienie i wszystkie wydarzenia mojego życia. Zrozumiałam, że to jest moja ofiara składana wraz z Ofiarą Chrystusa. Nie jest nią jedynie intencja, którą wzbudzam na początku Mszy Świętej, ale całe moje życie, które oddaję Bogu, aby On je przemieniał.
Z czasem zaczęłam odkrywać, że Eucharystia nie jest tylko rzeczywistością, którą poznaję podczas katechez, ale odpowiedzią Boga na moje własne życie. Każda jej część zaczęła nabierać dla mnie osobistego znaczenia. W Liturgii Słowa odnajduję światło dla swoich pytań i decyzji. W przygotowaniu darów uczę się oddawać Bogu wszystko to, czym żyję. W Modlitwie Eucharystycznej widzę miłość Chrystusa, która nie zna granic. W Komunii Świętej odkrywam, że Bóg nie pozostaje daleko ode mnie, ale przychodzi, aby być najbliżej, jak to tylko możliwe.
Dzięki temu coraz bardziej rozumiem, że Eucharystia nie kończy się wraz z błogosławieństwem i rozesłaniem. Ona uczy mnie, jak żyć. Uczy wdzięczności, zawierzenia, przebaczenia, cierpliwości i miłości, która potrafi nieść krzyż. Odkrywam, że każda Msza Święta jest szkołą życia z Chrystusem, a jednocześnie odpowiedzią Boga na wszystko, czego doświadczam – zarówno na chwile radości, jak i cierpienia, poczucia wspólnoty i samotności, nadziei i zwątpienia. Dopiero wtedy zaczęłam dostrzegać, że to nie ja mam dopasować swoje życie do kilku chwil spędzonych w kościele, ale że to Eucharystia ma przenikać całe moje życie.
Czy zawsze mam świadomość tego, co dzieje się podczas Mszy Świętej? Nie.
Czy zawsze korzystam z możliwości uczestniczenia w Eucharystii, zwłaszcza wtedy, gdy jest ona na wyciągnięcie ręki? Również nie.
To uczy mnie pokory. Uczy mnie, aby nieustannie prosić Boga o pragnienie Eucharystii i o serce, które będzie za Nią tęskniło.
Bardzo mocno doświadczyłam tego podczas pobytu w krajach, gdzie uczestnictwo we Mszy Świętej – nie tylko codziennej, ale nawet niedzielnej – było niemożliwe lub bardzo utrudnione. Wtedy jeszcze bardziej zrozumiałam wartość tego daru. Paradoksalnie jednak, mimo tego doświadczenia, nadal uczę się wdzięczności i nie zawsze korzystam z możliwości uczestniczenia w Eucharystii. To pokazuje mi, jak bardzo potrzebuję nieustannego nawracania serca.
Ten rok był dla mnie również czasem wielu trudnych doświadczeń. Właśnie pośród nich jeszcze mocniej odkryłam, że Chrystus jest obecny we wszystkim, czego doświadczam. On także przeżywał chwile radości i bliskości, doświadczał wspólnoty, ale również straty, samotności, niezrozumienia, zdrady ze strony najbliższych i ogromnego cierpienia. A jednak we wszystkim zawierzał swojemu Ojcu. Coraz bardziej rozumiem, że prawdziwa miłość nie zatrzymuje się na pięknych uczuciach. Potrafi przejść przez cierpienie i pozostać wierna. Chrystus złożył krwawą Ofiarę z samego siebie z miłości, abym mogła uczestniczyć w Jego bezkrwawej Ofierze podczas każdej Eucharystii i jednoczyć się z Nim.
Im bardziej poznawałam Eucharystię, tym mocniej odkrywałam, że każda jej część prowadzi do spotkania z żywym Chrystusem.
Im więcej poznaję, tym bardziej odkrywam, jak wiele pozostaje jeszcze do zgłębienia. Nie odbieram tego jako brak, ale jako zaproszenie do dalszej drogi. Wiem, że ta formacja nie zakończyła się wraz z ostatnią katechezą. Ona trwa dalej – w każdej Eucharystii, w codziennym życiu i w nieustannym uczeniu się życia z Chrystusem i dla Chrystusa.
Szczególnie porusza mnie cicha modlitwa kapłana przed Komunią Świętą:
„Panie Jezu Chryste, Synu Boga Żywego, Ty z woli Ojca, za współdziałaniem Ducha Świętego, przez swoją śmierć dałeś życie światu; wybaw mnie przez Najświętsze Ciało i Krew Twoją od wszystkich nieprawości moich i od wszelkiego zła; spraw także, abym zawsze zachowywał Twoje przykazania i nie dozwól mi nigdy odłączyć się od Ciebie.”
Pragnę, aby te słowa były również moją osobistą modlitwą. Modlitwą zawierzenia, wierności i nieustannej prośby o to, bym nigdy nie oddzieliła się od Chrystusa.
Niech Pan będzie uwielbiony!
A.