Krąg Biblijny Parafii pw. Chrystusa Odkupiciela i NMP Matki Kościoła w Świdniku

Kategoria -Świadectwa

Świadectwo Małgosi – “Od Emaus do Jerozolimy” – Wejherowo 2026

Podczas tegorocznych rekolekcji towarzyszył nam kamień, który ze sobą przywieźliśmy.

Kamień to symbol tego, co jest dla mnie ciężkie, co mnie uwiera, to pytania, na które nie ma odpowiedzi. Dla każdego znaczy coś innego.

Na katechezie usłyszałam, że Bóg nie od razu zabiera nasz ciężar. On chce ten ciężar nieść razem z nami.

Nosiliśmy ze sobą swoje kamienie przez kolejne dni rekolekcji. Czasami spadały na podłogę w kaplicy, dając o sobie znać. Dopiero po Drodze Krzyżowej moglismy je odłożyć przy kaplicy, pod krzyżem.

Poruszyła mnie także postawa dzieci, które wytrwale nosiły swoje kamienie. One jednak miały ten “przywilej”, że mogły już na drugi lub trzeci dzień rekolekcji zostawić swoje kamienie w kaplicy, u stóp Jezusa. Zrobiły to z powagą, w absolutnej ciszy. Powierzyły Mu swoje święte historie.
Wśród tych dzieci była także moja kochana wnuczka – Zosia ♥️. Bardzo mnie wzruszył ten moment. Pomyślałam wtedy czy ja też tak potrafię z ufnością i spokojem oddać Jezusowi swoje życie, swoją świętą historię. “Musicie stać się jako dzieci….”
 
Podzielę sie jeszcze jedną refleksją z rekolekcji. Rozważając Ewangelię św. Łukasza o uczniach z Emaus, poruszyło mnie to, że Jezus przyłączył się do nich, kiedy szli w niewłaściwym kierunku. Także nam Jezus towarzyszy na naszej drodze, nawet kiedy wybieramy tę niewłaściwą. Nigdy nas nie opuszcza. To my nie potrafimy Go rozpoznać w naszej codzienności. Nie jesteśmy sami z naszymi problemami, samotnością, chorobą, brakiem przebaczenia (kamieniami).
 
Ks. Damian głosił piękne katechezy dla dorosłych i dla dzieci. Zadawał nam trudne pytania i dawał zadania.
Idąc na ruchome wydmy w Łebie, mieliśmy odnaleźć Jezusa. Dostrzegłam Jego obecność w radości bawiących sie na wydmach dzieci, podczas ich wędrówki plażą i skakaniu przez fale, w poszukiwaniach muszelek i kamyczków, w “ratowaniu” meduz.

Każdego dnia widziałam obecność Jezusa w życzliwości, uśmiechu, otwartości sióstr i braci, w Słowie Bożym, w Pięknej modlitwie pod krzyżem św. Damiana.

Pamiętam wersety z Pisma Świętego, które chcę przyjąć jako fundament:

“Wystarczy ci mojej łaski”
” Nie lękaj się, bo jestem z Tobą”
” Idź z tą siłą, jaką masz.”
” Ja jestem z Wami, aż do skończenia świata”
“Jezu, ufam Tobie”
“Ukochałem Cie odwieczną miłością”.
” Wybrałem cie po IMIENIU”
 
Te wersety są mocniejsze niż zmienne emocje. Warto je zapamiętać i często przywoływać.
Każdy z nas nosi w sobie historię życia, ta historia jest świętą historią.
 
Chwała Panu!♥️
 
Gosia 
 

Świadectwo Moniki – “Od Emaus do Jerozolimy” – Wejherowo 2026

Kochani, wyjeżdżając na rekolekcje czułam się zagubiona, zalękniona i coraz bardziej oddalona od wiary, wspólnoty i Kościoła. Dzięki temu czasowi spędzonemu z Wami, a przede wszystkim z Jezusem, doświadczyłam pokoju i wewnętrznego uzdrowienia. Bardzo mocno towarzyszyły mi słowa: Nie lękaj się.

Szczególnym momentem była adoracja, podczas której razem z córką modliłyśmy sie słowami Psalmu 23: „Pan jest moim pasterzem, niczego mi nie braknie”. Poczułam wtedy, że Bóg naprawdę mnie prowadzi i nie zostawia samej.

Po powrocie szybko wróciła codzienność i pojawiła się trudna sytuacja związana z moją starszą córką. Ku mojemu zaskoczeniu miałam w sobie spokój i siłę, żeby ją wesprzeć. Mówiłam jej, aby mimo bólu i trudności w relacji z tatą starała się odpowiadać dobrem, a nie złem. Wtedy poczułam, że pokój, który dostałam na rekolekcjach, został ze mną także po powrocie do domu.

Poruszyły mnie też małe gesty, np. postawa Księdza, który przepuszczał innych w kolejce i stał z boku, by każdy mógł spokojnie podejść do stołu podczas obiadu. Zobaczyłam w tym prostym geście pokorę, szacunek i życzliwość.

Wracam z rekolekcji z wdzięcznością i nadzieją. 

Dziękuję Wam za obecność, modlitwę i wspólny czas ❤️

Chwała Panu 🕊

P.S. ⁨Kasia Radek dziękuję za zaproszenie 😘.

Monika

 

Świadectwo Ali – “Od Emaus do Jerozolimy” – Wejherowo 2026

Poszukałam w sercu i wspomnienie Kalwarii Wejherowskiej jest dla mnie szczególne. Wędrowaliśmy za Chrystusem, w Jego ostatniej ziemskiej drodze w pięknym parku, z refleksyjnym słowem. Potem, w małej ale cudownej kapliczce (także w parku) byliśmy na Eucharystii. Wielkie wrażenie wywarł na mnie obraz w nawie głównej, pokazujący Chrystusa na krzyżu i podnoszących ten krzyż do pionu strażników. Poczułam mocniej niż zwykle okrucieństwo ludzi i głębię męki Pana. Ten obraz długo pozostanie we mnie. 

Ala

 

Od katechezy do życia- Świadectwo Ani

«Czy serce nie pałało w nas, kiedy rozmawiał z nami w drodze i Pisma nam wyjaśniał?»
Łk 24, 32 b.

Świadectwa po roku formacyjnym „Katechezy Eucharystyczne” 2025/2026

Przede wszystkim pragnę wyrazić ogromną wdzięczność Bogu Najwyższemu za kolejny rok formacji w Kręgu Biblijnym. Dziękuję za łaskę bycia prowadzoną tą drogą, za każde spotkanie, za każde słowo, za modlitwę i za to, że nieustannie uczy mnie odkrywać Jego obecność w codzienności.

Jestem wdzięczna za posługę naszego kapłana- ks. Damiana, za jego wierność głoszeniu Słowa Bożego, cierpliwość i świadectwo życia. Dziękuję również wszystkim osobom, które towarzyszyły mi w tej drodze. Ten czas katechez uświadomił mi, jak wielką wartością jest dla mnie Kościół i jak wielkim darem jest to, że zostałam w niego włączona przez sakrament chrztu świętego. Z całego serca dziękuję moim rodzicom za ten pierwszy i najważniejszy dar wiary Wspólnota jest dla mnie wielkim darem – miejscem, w którym można wzrastać, zadawać pytania, szukać i odnajdywać Boga razem z innymi. Jeszcze mocniej odkryłam, że Kościół nie jest jedynie wspólnotą ludzi, ale rodzi się z przebitego boku Chrystusa. Jak słyszymy w prefacji na uroczystość Najświętszego Serca Pana Jezusa – z przebitego boku Zbawiciela wzięły początek sakramenty Kościoła. Bez doskonałej Ofiary Jezusa Chrystusa nie byłoby Eucharystii – największego daru pozostawionego Kościołowi.

Pomimo wcześniejszej formacji i zdobytej już wiedzy, po raz kolejny odkrywałam piękno i niewyczerpane bogactwo Eucharystii. Coraz częściej myślę, że nie wiem, czy kiedykolwiek będę w stanie w pełni pojąć jej znaczenie. Jest dla mnie czymś niezwykłym uświadomienie sobie, że podczas każdej Mszy Świętej uobecnia się całe Misterium zbawcze – całe życie, misja, męka, śmierć i zmartwychwstanie Jezusa Chrystusa. Każdy moment Jego życia jest zakorzeniony w Słowie Bożym i staje się obecny podczas liturgii. Eucharystia nie jest tylko wspomnieniem wydarzeń sprzed dwóch tysięcy lat – jest żywym spotkaniem z Chrystusem.

Jednym z odkryć, które szczególnie noszę w sercu po tej formacji, są słowa z Pierwszej Modlitwy Eucharystycznej: „Bo Ty, Panie, wszystkie te dobra ustawicznie stwarzasz, uświęcasz, ożywiasz, błogosławisz i nam ich udzielasz.” Te słowa przypominają mi, że wszystko, co otrzymuję, ma swoje źródło w Bogu. Wszystko jest Jego darem i łaską.

Bardzo poruszyło mnie również odkrycie znaczenia przygotowania darów. To właśnie wtedy mogę przynieść na ołtarz całą siebie – swoją radość i wdzięczność, ale także smutek, bezradność, zmęczenie, cierpienie i wszystkie wydarzenia mojego życia. Zrozumiałam, że to jest moja ofiara składana wraz z Ofiarą Chrystusa. Nie jest nią jedynie intencja, którą wzbudzam na początku Mszy Świętej, ale całe moje życie, które oddaję Bogu, aby On je przemieniał.

Z czasem zaczęłam odkrywać, że Eucharystia nie jest tylko rzeczywistością, którą poznaję podczas katechez, ale odpowiedzią Boga na moje własne życie. Każda jej część zaczęła nabierać dla mnie osobistego znaczenia. W Liturgii Słowa odnajduję światło dla swoich pytań i decyzji. W przygotowaniu darów uczę się oddawać Bogu wszystko to, czym żyję. W Modlitwie Eucharystycznej widzę miłość Chrystusa, która nie zna granic. W Komunii Świętej odkrywam, że Bóg nie pozostaje daleko ode mnie, ale przychodzi, aby być najbliżej, jak to tylko możliwe.

Dzięki temu coraz bardziej rozumiem, że Eucharystia nie kończy się wraz z błogosławieństwem i rozesłaniem. Ona uczy mnie, jak żyć. Uczy wdzięczności, zawierzenia, przebaczenia, cierpliwości i miłości, która potrafi nieść krzyż. Odkrywam, że każda Msza Święta jest szkołą życia z Chrystusem, a jednocześnie odpowiedzią Boga na wszystko, czego doświadczam – zarówno na chwile radości, jak i cierpienia, poczucia wspólnoty i samotności, nadziei i zwątpienia. Dopiero wtedy zaczęłam dostrzegać, że to nie ja mam dopasować swoje życie do kilku chwil spędzonych w kościele, ale że to Eucharystia ma przenikać całe moje życie.

Czy zawsze mam świadomość tego, co dzieje się podczas Mszy Świętej? Nie.
Czy zawsze korzystam z możliwości uczestniczenia w Eucharystii, zwłaszcza wtedy, gdy jest ona na wyciągnięcie ręki? Również nie.
To uczy mnie pokory. Uczy mnie, aby nieustannie prosić Boga o pragnienie Eucharystii i o serce, które będzie za Nią tęskniło.
Bardzo mocno doświadczyłam tego podczas pobytu w krajach, gdzie uczestnictwo we Mszy Świętej – nie tylko codziennej, ale nawet niedzielnej – było niemożliwe lub bardzo utrudnione. Wtedy jeszcze bardziej zrozumiałam wartość tego daru. Paradoksalnie jednak, mimo tego doświadczenia, nadal uczę się wdzięczności i nie zawsze korzystam z możliwości uczestniczenia w Eucharystii. To pokazuje mi, jak bardzo potrzebuję nieustannego nawracania serca.

Ten rok był dla mnie również czasem wielu trudnych doświadczeń. Właśnie pośród nich jeszcze mocniej odkryłam, że Chrystus jest obecny we wszystkim, czego doświadczam. On także przeżywał chwile radości i bliskości, doświadczał wspólnoty, ale również straty, samotności, niezrozumienia, zdrady ze strony najbliższych i ogromnego cierpienia. A jednak we wszystkim zawierzał swojemu Ojcu. Coraz bardziej rozumiem, że prawdziwa miłość nie zatrzymuje się na pięknych uczuciach. Potrafi przejść przez cierpienie i pozostać wierna. Chrystus złożył krwawą Ofiarę z samego siebie z miłości, abym mogła uczestniczyć w Jego bezkrwawej Ofierze podczas każdej Eucharystii i jednoczyć się z Nim.

Im bardziej poznawałam Eucharystię, tym mocniej odkrywałam, że każda jej część prowadzi do spotkania z żywym Chrystusem.
Im więcej poznaję, tym bardziej odkrywam, jak wiele pozostaje jeszcze do zgłębienia. Nie odbieram tego jako brak, ale jako zaproszenie do dalszej drogi. Wiem, że ta formacja nie zakończyła się wraz z ostatnią katechezą. Ona trwa dalej – w każdej Eucharystii, w codziennym życiu i w nieustannym uczeniu się życia z Chrystusem i dla Chrystusa.

Szczególnie porusza mnie cicha modlitwa kapłana przed Komunią Świętą:
„Panie Jezu Chryste, Synu Boga Żywego, Ty z woli Ojca, za współdziałaniem Ducha Świętego, przez swoją śmierć dałeś życie światu; wybaw mnie przez Najświętsze Ciało i Krew Twoją od wszystkich nieprawości moich i od wszelkiego zła; spraw także, abym zawsze zachowywał Twoje przykazania i nie dozwól mi nigdy odłączyć się od Ciebie.”

Pragnę, aby te słowa były również moją osobistą modlitwą. Modlitwą zawierzenia, wierności i nieustannej prośby o to, bym nigdy nie oddzieliła się od Chrystusa.

Niech Pan będzie uwielbiony!
A.

Od katechezy do życia – Świadectwo Lidzi

«Czy serce nie pałało w nas, kiedy rozmawiał z nami w drodze i Pisma nam wyjaśniał?»
Łk 24, 32 b.

Świadectwa po roku formacyjnym „Katechezy Eucharystyczne” 2025/2026

Idąc na Eucharystię idę: 

– po Bożą Miłość,
– idę z intencją –  wielbić, dziękować , prosić w różnych potrzebach,
– idę słuchać Słowa Bożego, 
– idę pomilczeć.

Eucharystia jest dla mnie:

– SIŁĄ,
– OSTOJĄ,
– ŹRÓDŁEM ŻYCIA. 

Lidka

Od katechezy do życia – Świadectwo Kasi

«Czy serce nie pałało w nas, kiedy rozmawiał z nami w drodze i Pisma nam wyjaśniał?»
Łk 24, 32 b.

Świadectwa po roku formacyjnym „Katechezy Eucharystyczne” 2025/2026

Czas formacji o Eucharystii to poznawanie na nowo CUDU NAJŚWIĘTSZEJ OFIARY.

Na nowo- bo chodzę na Eucharystię codziennie. Mam świadomość co się dzieje podczas Mszy Świętej. Wiem po co to robię, a okazuje się, że jednak mało wiem. Usłyszałam, że gdyby ludzie znali wartość Eucharystii, to służby porządkowe musiałyby kierować ruchem przy wejściu do Kościoła.( Św. Teresa z Lisieux ). Więc zastanawiałam się dlaczego nie kierują? Bo może jednak nie znamy wartości Eucharystii, to znaczy ja nie znam. Bogu niech będą dzięki za czas formacji, bo zrozumiałam, że Eucharystia zaczyna się już w domu przed wyjściem do Kościoła, że trwa już w drodze na Mszę Świętą, że każdy moment podczas Liturgii ma swoją wartość. I podczas naszych spotkań odkrywałam te momenty. A jeden z nich- OFIAROWANIE- zatrzymał mnie na dłużej. Zrozumiałam, że kropla wody dodawana do wina to moje życie, moje trudności, zaniedbania, moje sprawy, lęki, które Pan może przemienić i czyni to w każdej Eucharystii. I On sprawia, że mogę wyjść z Eucharystii przemieniona.

Cały rok formacji spowodował, że bardziej świadomie przeżywam Eucharystię i rozumiem Miłość, która tam składa swoje życie, aby ją mogła żyć tą Miłością.
Dziękuję Ci Panie za Księdza Damiana, że Twoją Mocą uczynił ten rok głębszym poprzez poznawanie Ciebie w Eucharystii.

Kasia

Od katechezy do życia- Świadectwo Małgosi

«Czy serce nie pałało w nas, kiedy rozmawiał z nami w drodze i Pisma nam wyjaśniał?»
Łk 24, 32 b.

Świadectwa po roku formacyjnym „Katechezy Eucharystyczne” 2025/2026

Ten rok formacyjny KB był poświęcony Eucharystii. Na kolejnych 20 spotkaniach poznawaliśmy kolejne momenty i bogactwo Eucharystii. Spotkania prowadził ks.Damian oraz osoba odpowiedzialna z KB. Usłyszeliśmy, że Eucharystia rozpoczyna sie jeszcze przed wyjściem z domu, kiedy to powinniśmy się wyciszyć, można też przeczytać Słowo na dany dzień i komentarz. “Przygotuj serce, aby stało się mieszkaniem Boga” (św.Augustyn).

Spośród wielu momentów Eucharystii najbardziej poruszyła mnie homilia (dialog, rozmowa, wyjaśnianie), która wywodzi sie z Pisma Św. Na spotkaniu rozważaliśmy tekst św. Łk 24. 25-35
o uczniach z Emaus. Uczniowie, po śmierci Jezusa, opuścili Jerozolimę i szli zasmuceni, przygnębieni, zagubieni do Emaus. Jezus wyjaśnia im pisma, zostaje z nimi na posiłku. Uczniowie rozpoznają Go przy łamaniu chleba. Po tym spotkaniu, uczniowie wracają do Jerozolimy napełnieni wiarą. Kiedy otworzyły sie ich oczy, to serca im pałały.Łaska rozpala serce człowieka. Podczas homilii- sam Jezus objaśnia mi Pismo Św. Zdarza mi sie czasami iść na Eucharystię w podobnym nastroju, jak uczniowie do Emaus.
Kiedy jednak spotkam się na Eucharystii z żywym Bogiem, ktory mówi do mnie tu i teraz oraz karmi mnie swym Ciałem, wracam do domu umocniona, w sercu mam pokój i radość, mogę nimi obdarzyć innych ludzi.

Warto było pochylić się nad wszystkimi momentami Eucharystii, poznawać Jej tajemnice.
“Gdybyśmy zrozumieli, czym jest Eucharystia, umarlibyśmy z zachwytu.” J.M.Vianey

Chwała Panu
Małgorzata Maria

Od katechezy do życia- Świadectwo A.K.

«Czy serce nie pałało w nas, kiedy rozmawiał z nami w drodze i Pisma nam wyjaśniał?»
Łk 24, 32 b.

Świadectwa po roku formacyjnym „Katechezy Eucharystyczne” 2025/2026

 

Czytaj więcej

Od katechezy do życia- Świadectwo Uli

„«Czy serce nie pałało w nas, kiedy rozmawiał z nami w drodze i Pisma nam wyjaśniał?»”
(Łk 24,32b) 
Świadectwa po Roku formacyjnym „Katechezy Eucharystyczne” 2025/2026

Przy końcu roku formacyjnego 2025/2026, gdy spotkania z cyklu „Eucharystia w świetle Pisma Świętego” dobiegały finiszu, usiadłam do książki, którą dostałam od ks. Damiana – „Uczta Baranka”. Już pierwsze strony poruszyły mnie do głębi. „Msza święta jest niebem schodzącym na ziemię”… tak słyszałam to w czasie cyklu spotkań, mówili o tym święci, na których tak często powoływał się ksiądz. Ale tego dnia te słowa sięgnęły mojego serca. Poszłam rano na Eucharystię i już zaraz na początku doświadczałam czegoś niezwykłego. Zaraz po procesji wejścia nagle poczułam zapach świeżego chleba, zapach niezwykły, który przeniósł mnie do mojego dzieciństwa, gdy bardzo lubiłam zjadać ze świeżutkiego chleba skórkę, która pachniała i była pyszna. Oczywiście nikt nie miał w kościele świeżutkiego chleba, ale ja czułam ten zapach bardzo intensywnie przez dłuższą chwilę. Poczułam się dzieckiem, które przyszło, by nakarmić się niezwykłym pokarmem. Czułam realną obecność Jezusa, który mówił: „To jest Ciało moje, to jest kielich Krwi mojej”. Znajdowałam się przed Tronem w niebie.

Książka ta oraz druga o tej samej tematyce – „Katechezy Eucharystyczne”, którą też dostałam, są w zasięgu mojej ręki. Przez cały cykl spotkań mogłam sięgać do nich, a ja patrząc, kiedy zaglądałam, to widzę, że tylko wtedy, kiedy miałam prowadzić spotkanie. To pierwsza refleksja tego roku formacyjnego – korzystam najwięcej wtedy, kiedy jestem odpowiedzialna za jakiś fragment rzeczywistości. I ta odpowiedzialność przenosi się na moje przeżywanie Eucharystii, na mój rachunek sumienia dotyczący mojego udziału we Mszy św., uświadamianiu sobie, minuta po minucie, do jakiego wydarzenia jestem zaproszona i jak odpowiadam na nie.

Kolejna refleksja dotyczy mojej sumienności w odpowiadaniu na słyszane na każdej Eucharystii Słowo Boże, na słuchaniu tego Słowa, noszeniu go w sercu, rozważaniu, robieniu rachunku sumienia na podstawie tego Słowa. Spotkania Kręgu Biblijnego, lectio divina, które mi pomagają w spotkaniu ze Słowem, to wszystko jest bardzo cenne, ale odpowiedzialność jest moja, jak traktuję nasze cotygodniowe spotkania, jak się do nich przygotowuję, na ile Słowo zmienia moje serce, czyniąc je sercem służącym i kochającym.

Spotkania przygotowywane były bardzo odpowiedzialnie przez księdza, przejrzyste, jasne konspekty, pytania, które gdzieś trącały i poruszały szare komórki do przemyślenia, przemodlenia. Przeszliśmy piękną drogę, od zadziwienia do próby zrozumienia. Piszę świadomie „próby”, bo tajemnica Eucharystii na zawsze nią pozostanie i dla każdego będzie to odkrywanie własnej drogi do nieba.

Na pewno zostałam zachęcona do szukania więcej, do przyjmowania postawy dziecka, które wciąż odkrywa nowe przestrzenie, do rozradowania się, że jestem w Kościele, że mam taką łaskę, by będąc tu na ziemi, smakować pokarmu wiecznego. Zachęcona też przez świętych, którzy potykali się o swoje ludzkie patrzenie i pozwalali Bogu, by On zawsze był Ten świeży, na dzisiaj, dla mnie… jak chleb.

Spotkania pomogły mi wybrać taką Mszę świętą w niedzielę, gdzie jej oprawa (służba liturgiczna), celebrowane są z pietyzmem, pełnym zaangażowaniem, a to pomaga mi bardziej w skupieniu, głębszym moim udziale.

Mam świadomość, że nauka, jeśli ma być trwała, to wymaga powtarzania, więc może co jakiś czas wrócimy do tych treści, by przypomnieć, ogłosić, przekazać innym. Bo w praktyce najbardziej się weryfikują słyszane treści. Jeśli Jezus zaprasza mnie na ucztę, sam staje, by służyć, to właściwie nie można odpowiedzieć inaczej, jak nie zapominaniem o sobie, wsłuchiwaniem się w drugiego człowieka, wpatrywaniem w Jezusa, jak On to robi.

Ula

Rekolekcje „Kształt”- 25-27.04.2025 Kazimierz Biskupi

Arcydzieło?
Tak-to ja.
Ja ze swoimi słabościami, ułomnościami, niedomaganiami, a jednak… Arcydzieło😊.
Dlaczego?
Bo Bóg mnie tak kocha, że jestem dla Niego tak cenna.
Rekolekcje „Kształt“w Kazimierzu Biskupim to był czas odkrywania na nowo tej wielkiej Miłości. To też czas odkrywania swoich zalet, a właściwie charyzmatów, którymi Pan Bóg mnie obdarzył. To odkrywanie- to zadziwienie, że tym, czym Pan mnie obdarzył mogę służyć. I takie owoce bym chciała wydać po tych rekolekcjach- rozpoznać charyzmaty i służyć nimi, tak jak Jezus. I jeszcze jeden owoc- chcę widzieć innych jako Arcydzieło😊🩷.

Kasia